wtorek, 25 czerwca 2019

W absurdalnych oparach piekła

Patrząc na obłęd, w jaki stacza się świat, nietrudno uwierzyć w diabła i aż dziw, że są tacy, którzy w jego istnienie nie wierzą. Jak to bowiem wytłumaczyć, że w wieku rozwoju nauki i techniki, w wieku, który zdaje się być nowym otwarciem w podboju kosmosu, ludzie wierzą w takie bzdury, jak ideologia gender, że kwestionują istnienie jedynie dwóch płci, że wyrzucają za to ze szkoły, jeśli uczeń upiera się przy faktach, że domagają się tzw. „małżeństw” homoseksualnych, że sądzą, iż mała istota ludzka w łonie matki nie jest człowiekiem, że można z pomocą operacji plastycznej i hormonów zrobić z dziewczynki chłopca, a z chłopca dziewczynkę, że islam jest równie dobrą religią, jak chrześcijaństwo, że pierwotne wspólnoty dysponują mądrością, która jest nie gorsza od tej, którą oferowała jeszcze do niedawna rozwinięta cywilizacja Zachodu itp., itd.? Przecież trudno uwierzyć w to, że człowiek rozumny może te wszystkie idiotyzmy przyjmować bez mrugnięcia okiem, że może w tę fikcję wierzyć bez zaczadzenia rozumu piekielnymi wyziewami!

Jeśli spojrzy się trzeźwym okiem dookoła, ma się wrażenie, iż znalazło się w jednym wielkim domu wariatów. Aż dziw, że ten świat jest jeszcze w stanie stworzyć coś takiego jak Falcon Heavy czy dokonać odkryć w dziedzinie medycyny! Dziw, że w ogóle jest w stanie funkcjonować, że po drogach jeżdżą jeszcze auta, że samoloty nie spadają jak grad z nieba, a w sklepach można jeszcze kupić w miarę normalne masło i chleb. Zapaść jest ogromna i jeśli cierpliwość Pana Boga się nie wyczerpie, to będzie to świadczyć, że kryje się za tym jakiś plan Opatrzności. Trudno bowiem uwierzyć w to, by Bóg pozwolił z siebie tak dłużej szydzić, jak stwierdził nas znajomy ksiądz.

Obłęd zresztą dotyka także Kościoła. Niepokojące są doniesienia na temat tzw. Instrumentum laboris, czyli dokumentu roboczego, synodu amazońskiego. Niepokojące są sygnały, że oto katoliccy księża domagają się święcenia kobiet. Niepokojące są informacje o tym, że katoliccy biskupi wycofują się ze zdrowej nauki Kościoła na temat płciowości człowieka. Niepokojące są wieści o tym, że szaleństwo zdaje się ogarniać także część duchownych w Kościele, który ceni przecież fides et ratio.

Arcybiskup Fulton J. Sheen napisał w jednej ze swoich książek, że Kościół kocha rozum. Podkreślał też, że posłaniec od Boga nie mógłby głosić nic, co byłoby sprzeczne z rozumem, nie poddawałoby się weryfikacji rozumowej. Tymczasem nawet niektórzy duchowni katoliccy, zarówno zwykli księża, jak i wysoko postawieni hierarchowie, wydają się dotknięci oparami absurdu, wierzą w to, co nielogiczne, nierozumne, magiczne, idiotyczne, kwestionując jednocześnie wieki nauczania Kościoła. Czyżby ich rozum zaczadziły trujące wyziewy piekła?


poniedziałek, 24 czerwca 2019

Feministki ostrzą noże albo rzeźnia ludzka w kadrze

Trudno sobie wyobrazić chyba większy przykład nikczemności i zła we współczesnym „cywilizowanym” świecie niż kobieta, która chełpi się aborcją, czyli zabiciem swojego dziecka. Teraz mamy jeszcze konkurs fotograficzny. Jak informuje portal „wPolityce.pl”, feministki ogłosiły konkurs fotograficzny na temat aborcji w Polsce w XXI wieku.

Z drugiej strony myślę, że organizacje broniące życia mogłyby dostarczyć paniom z piekła rodem odpowiednią dokumentację. Zarówno zdjęcia zabitych nienarodzonych dzieci, jak i zdjęcia pokazujące niszczenie antyaborcyjnych wystaw, jakiego dopuszczają się zwolennicy „tolerancji” i bezkarnego mordowania niewinnych istot ludzkich.

Dożyliśmy wstrząsających czasów. Z jednej strony Rzecznik Praw Niektórych wstawia się za bandytą, który w bestialski sposób zamordował dziecko, i broni tego zwyrodnialca godności. Z drugiej kobiety – te, które powinny chronić kruche i bezbronne życie – domagają się bezkarnego mordowania dzieci w swoich łonach, czyli pozbawienia tych dzieci wszelkiej godności i ochrony. Tutaj Rzeczenik Praw Niektórych nie protestuje.

sobota, 22 czerwca 2019

Déjà vu

Współczesna Europa coraz bardziej przypomina coś, co moje pokolenie zna doskonale z czasów komunizmu. Najwidoczniej ta Europa nie odrobiła lekcji z historii. Tak jak nie odrobili lekcji z historii ci, którzy u nas, w Polsce, powinni znać ją z własnego doświadczenia lub przynajmniej z podręczników.


Oto w Szwecji mamy współczesną Zoję komunistkę albo raczej Zoję ekologistkę. Nazywa się tak naprawdę Greta Thunberg i ponoć postępowy świat za nią szaleje. Nawet wygląda z tym warkoczem jak dziewczynka z komunistycznych plakatów propagandowych. Oby więcej takich Zoj czy Gret ekologistek, a będziemy jeździć zaprzęgami konnymi, jak amisze. Nie wiem tylko, co na to konie.

Oto w Szkocji nauczyciel wyrzuca z klasy ucznia, który stwierdza fakt niezaprzeczalny dla każdej istoty rozumnej, a mianowicie, że istnieją tylko dwie płcie. Radzi mu też, aby zachował swoje poglądy dla siebie, bo szkoła jest inkluzywna. Niektórzy mało rozgarnięci mówią: „średniowiecze”, kiedy uważają coś za ciemne, nieoświecone i niepostępowe. Z pewnością kiedyś będzie się mówić „początek XXI wieku” (czy jak tam też określą naszą głupią epokę) na określenie ciemnogrodu i zabobonu i z pewnością nie będzie to wymysł propagandzistów oświecenia, którzy epoce rozwiniętej filozofii, teologii i logiki, jaką było średniowiecze, przypisali coś, z czym ono nie miało żadnego związku. Myślę, że nawet Łysenko przewraca się w grobie.


Na wakacjach, odcinając się od wiadomości i przebywając w kraju, w którym posługują się językiem dla mnie niezrozumiałym, mogłem odpocząć od tych idiotyzmów. Teraz codziennie zalewany jestem kolejnymi niewyobrażalnymi bzdurami. Ja to już skądś znam. I wiem dobrze skąd, a przecież nie należę do jakoś szczególnie inteligentnych. Cywilizacja Zachodu niestety oblewa egzamin z historii. Wystawiona ocena będzie bardzo bolesna. Nie wiem, czy będzie szansa na poprawkę.

piątek, 21 czerwca 2019

Ekskomunika w polityka

Wielokrotnie zastanawiałem się, dlaczego nasi biskupi nie zastosują kary ekskomuniki albo przynajmniej jej groźby wobec katolickich polityków, którzy wprowadzają prawa sprzeczne z nauką moralną Kościoła. Jeśli w niektórych sprawach głos naszych hierarchów jest dobitny i stanowczy, w innych – przecież nie mniej istotnych – zachowują oni daleko posuniętą powściągliwość, a wręcz milczenie, gdy chodzi o polityków przyznających się do wiary katolickiej.

Trudno powiedzieć, czy katoliccy politycy przejęliby się groźbą ekskomuniki, skoro i tak nie przejmują się tym, że ich czyny są sprzeczne z wyznawaną wiarą. Ale nie dajmy się zwariować – to, że przestępca nie przejmuje się groźbą kary więzienia, nie oznacza, iż nie należy jej stosować. Z drugiej strony byłby to też czytelny sygnał dla mniej rozgarniętych lub wprowadzonych w błąd katolików, że nie wolno sobie kpić z praw Bożych. Groźba ekskomuniki byłaby po prostu jasnym potwierdzeniem tego, że istnieją niezmienne prawa moralne, których naruszać nie wolno.

Dlaczego więc nasi biskupi milczą, gdy katolicki polityk mówi (być może przyjmując potem Komunię św.), że in vitro nie jest niczym złym albo, że należy dopuszczać aborcję? Dlaczego nie wymienią tych polityków po imieniu, nie dadzą czytelnego sygnału wiernym, że na nich głosować nie należy? Jaka mądrość za tym stoi?

Okazuje się jednak, że ekskomunika nie jest traktowana przez naszych hierarchów jako relikt średniowiecza. A zacząłem podejrzewać, że tak ją właśnie traktują. Dlatego z pewnym zaskoczeniem przeczytałem na stronie „Do Rzeczy” o ekskomunice dla księdza Michała Misiaka. Portal nie podał dokładnych przyczyn zastosowania tak drastycznej kary, ale więcej informacji na ten temat dostarcza portal PCh24.pl.

Oczywiście nie jest to powód do radości i redaktor PCh24.pl słusznie zachęca do modlitwy za ekskomunikowanego księdza. Skoro więc nasi księża biskupi traktują ekskomunikę serio, może najwyższy czas, by bezceremonialnie zwrócili uwagę paru polskim politykom o możliwości jej zaciągnięcia przez forsowanie praw sprzecznych z nauką Kościoła? W końcu obowiązkiem naszych duszpasterzy jest nastawanie w porę i nie w porę, prawda? A i parę zbłąkanych dusz można by ocalić przy okazji od zguby.


wtorek, 28 maja 2019

Pogarda i goła prawda

Pogarda naszych nieszczęsnych „elit” wobec przeciętnych ludzi w Polsce jest zatrważająca. Mentalnie ci ludzie tkwią chyba w czasach głębokiej komuny. Albo po prostu w rzeczywistości wirtualnej, którą tworzą pewne główne media opiniotwórcze. Mogę zrozumieć jeszcze ich rozgoryczenie, że do europarlamentu nie dostali się ci, na których głosowali. Ale wyrażać je w taki sposób, w jaki wyrażają to ci aktorzy, celebryci, „dziennikarze”, „intelektualiści”, „autorytety moralne”!?! Oni po prostu gardzą Polakami, brzydzą się nimi, czują do nich wstręt. Aż dziwne, że w ogóle tutaj jeszcze mieszkają. No cóż, może po prostu nie znają języków, a w tej ich cudownej „Europie” pewnie nie mieliby takich warunków, jakie mają żyjąc tutaj i plując.

Żeby nie było tak różowo po „naszej” stronie: zadziwia mnie również buńczuczność niektórych reprezentantów władzy i sprzyjających im dziennikarzy („dziennikarzy”?), którzy z niemniejszą pogardą i chełpliwą butą odnoszą się do przegranej Konfederacji.

Panowie i Panie, Wy również gardzicie wyborcami, którzy na nich zagłosowali. Chciałbym zauważyć, że wśród nich znajdują się także ci, którzy wcześniej głosowali na Was, ale rozczarowali się Waszym stosunkiem do tak ważnych (wręcz ważniejszych od pomnażania dobrobytu) kwestii jak ochrona życia ludzkiego czy wystawieniem do wiatru frankowiczów. Potraficie w jeden dzień zmienić ustawę, by uspokoić lobby żydowskie, nie potraficie od wielu miesięcy zrobić nic, by uchronić niewinne dzieci przed śmiercią! Kiedyś przyjdzie Wam za to zapłacić. Utrata głosów nie będzie jeszcze największą karą. Każdy z nas wcześniej czy później musi spotkać się ze swoim Stwórcą. Wtedy nie będzie już żadnych wykrętów, tylko goła prawda.


poniedziałek, 27 maja 2019

Idą po nas sodomici albo kto zamienił leśniczówkę na apartament w Brukseli?

Wyniki wyborów w gruncie rzeczy nie są dużym zaskoczeniem. Osobiście nie wierzyłem w możliwość zwycięstwa Koalicji Europejskiej. Chyba trzeba było być pozbawionym jakiegokolwiek rozeznania politycznego albo być zacietrzewionym, ślepym anty-PiSowcem, by na nią głosować. Co ciekawe, to postsolidarnościowa partia, jaką jest PO, przyczyniła się do reanimacji PZPR. Jeśli się nie mylę, Grzegorz Schetyna swego czasu nie głosował w kontraktowych wyborach 4 czerwca. Teraz osobiście doprowadził do tego, że dinozaury z PZPR będą wciąż brylować na salonach i bezczelnie pouczać naród i polityków wywodzących się z Solidarności. No i trzepać kasę, bo posadka eruodeputowanego to okazja do napchania sobie kabzy. Zwłaszcza, gdy się dobrze pokombinuje. Niektórzy będą sobie mogli zrekompensować z nawiązką utraconą leśniczówkę.

Rozczarowuje wynik Konfederacji, która była o włos od zdobycia przynajmniej trzech miejsc w europarlamencie. Ale to też może być bodziec do przemyślenia strategii. Wydaje mi się, że Konfederaci powinni jednak trochę popracować nad retoryką, bo niebezpiecznie staczali się momentami w leperiadę, a przecież nie brak wśród nich ludzi inteligentnych, którzy wiedzą, jak właściwie posługiwać się językiem.

Na słabszy wynik (choć i tak lepszy od wielu sondaży) Konfederacji zaważyła też pewnie decyzja prawicowych wyborców, być może nawet w ostatnim momencie przed wrzuceniem kartki wyborczej do urny, że oddając na nią głos, daje się szansę na wygraną lewakom. I to pewnie będzie czynnik, który zadecyduje również o ostatecznym wyniku wyborów do Sejmu i Senatu jesienią. Wizja powrotu PO do władzy i to jeszcze w towarzystwie towarzyszy z PZPR będzie dla wielu wystarczającym argumentem do oddania głosu na PiS. Zwłaszcza w kontekście deklaracji Prezesa wykluczającej wszelką koalicję z Konfederatami.

Smuci przekroczenie progu wyborczego przez homoseksualną Wiosnę. Partia homoseksualna reprezentująca katolicką Polskę w europarlamencie to dość przykra sprawa. Nawet jeśli to tylko 3 eurodeputowanych, którzy sobie w ten sposób zapewnią bezkarne głoszenie antykatolickiej (a tym samym antyeuropejskiej) propagandy. Widać jest spora grupa antyklerykalnych wyborców, być może wychowanków urbanowego „Nie” i innych antykatolickich pism. To – wbrew niektórym komentarzom bagatelizującym wygraną Wiosny – duży sukces środowisk homoseksualnych, które ewidentnie nasiliły ofensywę w Polsce, robiąc wszystko, by o nich było głośno. Nie łudźmy się – ich celem jest zniszczenie Kościoła katolickiego, a tym samym cywilizacji europejskiej w Polsce. Mimo tarć, mają one też sojusznika w PO, a generalnie w Koalicji Europejskiej.

  

sobota, 25 maja 2019

Komsomolska czujność, czyli wróg ludu i postępowego ruchu LGBT-coś-tam nie śpi!

Okazuje się, że największa gazeta postępowej inteligencji z dużych miast powinna dostać oznakę Pawki Morozowa. W najbliższą niedzielę komsomolskie piątki będą sprawdzać, czy wrogowie ludu nie brużdżą w kościołach i z notatnikami w ręku będą pilnie słuchać, czy aby księża nie wyłamują się z obowiązku i odczytają list Episkopatu Polski. Donosy pewnie wylądują na biurku redaktora naczelnego, gdzie zostaną podane wnikliwej analizie, a postępowi informatorzy dostaną odznakę wzorowego komsomolca i bezpłatny egzemplarz gazety.

Walka z „czarnymi” przeszła do kolejnego etapu. A mądrość etapu jest taka, że każdy klecha to potencjalny pedofil o konserwatywnych poglądach, który będzie szedł pod prąd postępu postępów. Komsomolskim piątkom z pewnością ochoczo pomogą towarzysze z postępowego ruchu LGBT-coś-tam. Ruch LGBT-coś-tam jest szczególnie oburzony pedofilią wśród kleru, a swoje oburzenie wyraża wyświetlaniem filmów na murach domów, w czym przeszkadza faszystowska policja, która rekwiruje projektory.


piątek, 24 maja 2019

Vyvyan traci głowę, czyli nadchodzi „Nowy Wspaniały Świat”

W latach dziewięćdziesiątych miałem okazję oglądać w Anglii od czasu do czasu serial komediowy „The Young Ones”, który zrealizowano jeszcze w latach osiemdziesiątych. Głupawa ta komedia przedstawiała czwórkę młodych ludzi wynajmujących razem mieszkanie. Każdy z nich reprezentował inną subkulturę młodzieżową. W jednym z odcinków młodzieńcy jechali dokądś pociągiem. Punk Vyvyan idąc przez wagon zwrócił uwagę na tabliczkę przy oknie, na której było napisane: Nie wychylać się! Oczywiście natychmiast wystawił głowę przez okno – bo dlaczego niby nie? – i stracił ją. W następnej scence zobaczyliśmy tułów Vyvyana, który po zatrzymaniu pociągu wyszedł w poszukiwaniu swojej głowy. Znalazłszy ją, zamiast nałożyć z powrotem na kark, zaczął ją kopać jak piłkę.

Współczesna cywilizacja zaczyna coraz bardziej przypominać Vyvyana. Ludziom cywilizacji europejskiej zaczęło się nagle wydawać, że umieszczone tu i ówdzie tabliczki: „Nie wychylaj się”, „Nie wchodź”, „Nie dotykaj” są bezsensowne, a nawet jeśli może w nich być jakiś sens, trzeba to sprawdzić robiąc właśnie to, przed czym te tabliczki ostrzegają. To nic, że za tymi zakazami, ostrzeżeniami i przestrogami stoi mądrość wieków i cywilizacja, jaką na ich przestrzeganiu zbudowano. Lepiej wystawić głowę!

Prawdopodobnie jesteśmy już na etapie (albo jesteśmy go blisko) oderwanej głowy, gdy tułów kręcąc się, próbuje ją po omacku znaleźć. Potem pewnie zacznie ją kopać. A w końcu ją odpowiednio zmumifikuje i umieści w muzeum ciekawostek.

Także w Polsce, będącej do tej pory jeszcze w miarę normalnym miejscem, liczba Vyvyanów zdaje się przyrastać w tempie astronomicznym i o jakim się nawet autorom science-fiction nie śniło.


czwartek, 23 maja 2019

W nadchodzących wyborach oddam głos na Konfederację

Mimo swoich wątpliwości co do niektórych ludzi w Konfederacji, na których prawdopodobnie normalnie bym nie zagłosował, postanowiłem oddać swój głos w wyborach do parlamentu UE właśnie na tę nową siłę na prawicy. To już drugi raz, kiedy nie oddam głosu na PiS. Jakoś nie przerażają mnie ataki na Konfederatów i brednie o „ruskich agentach”. PiS-owi należy się czerwona kartka i postanowiłem w tym roku nie ulegać szantażowi, że jeśli nie zagłosuję na PiS, to wygra lewica.

Pisałem już na tym blogu, że wygrana Zjednoczonej Prawicy w wyborach prawie cztery lata temu mnie cieszyła. W dalszym ciągu uważam, że był to ważny przełom, a kolejne lata tylko potwierdziły, że dobrze się stało. Śmieszą mnie też próby zwracania się przez liderów PO do wyborców PiS-u. Nie miejmy złudzeń – normalny wyborca PiS-u nigdy na PO nie zagłosuje. Prędzej już chyba oddałby głos na skrajnych nacjonalistów, gdyby tacy mieli jakąkolwiek szansę. PO skompromitowała się do cna, a fasada, jaką tworzyła ta partia, już dawno się pokruszyła i rozpadła. Jeśli ktoś tego nie widzi, to jest po prostu bardzo naiwny. Wzięcie na pokład postkomuchów, coraz wyraźniejsze deklaracje o wprowadzaniu związków partnerskich, ukłony w stronę lobby homoseksualnego – to wszystko wyraźnie świadczy o tym, że nie mamy tutaj żadnej „chrześcijańskiej demokracji”, żadnego „Kościoła łagiewnickiego”, ale po prostu coraz radykalniejszą lewicę.

Ale moje sympatie do PiS-u, które żywiłem przez długie lata, nie mogą przesłonić faktu nie wywiązania się z pewnych istotnych obietnic wyborczych i robienia prawicowych wyborców w konia. Uważam zatem, że np. ochrona życia nienarodzonych jest wręcz ważniejsza niż wszelkie projekty poprawiający dobrobyt i zamożność społeczeństwa. Podważanie podstaw cywilizacji europejskiej, a tym jest brak pełnej ochrony nienarodzonych, skończy się wcześniej czy później totalitaryzmem i nie ukryją tego najpiękniejsze słowa o tolerancji i braterstwie. Tchórzostwo PiS-u w tej sprawie jest czymś, co szczególnie mnie bulwersuje. Nie jest to też jedyna kwestia.

Konfederacja nie jest dla mnie ideałem. Gdyby odniosła nawet sukces umożliwiający w przyszłości rządzenie, z pewnością doszłoby do spięć i konfliktów w paru sprawach. Jednak jest tam paru ludzi, na których spokojnie mogę oddać głos. Jest jakaś szansa, że pojawią się tam wcześniej czy później jacyś młodzi, którzy mają poukładane w głowach i może w jakiejś przyszłości, jeśli ta formacja przetrwa, poprowadzą ją do zwycięstwa, broniąc prawdziwej cywilizacji europejskiej i Kościoła katolickiego.
Tymczasem PiS-owi należy się czerwona kartka. Zamiast wstrzymać się od głosu albo głosować z zaciśniętymi zębami na PiS (bo wygra lewica), moim zdaniem lepiej oddać ten głos na Konfederację. Po tych wyborach pomyślimy, co dalej. Może też liderzy Zjednoczonej Prawicy przemyślą sprawę.


środa, 22 maja 2019

Jak blednie gwiazda Polańskiego, czyli Manuela Gretkowska żyje swobodnie

Pisałem już na tym blogu, że zachowania lewaków nie są moim zdaniem „hipokryzją”, tylko mentalnością, którą znakomicie opisał Sienkiewicz w „Pustyni i puszczy”, a którą określa się zatem „moralnością Kalego”. Hipokryzja, to jak podaje słownik PWN: „obłuda, dwulicowość, nieszczerość”, a ci nieszczęśnicy naprawdę, szczerze wierzą w to, co głoszą.

Weźmy taką Manuelę Gretkowską, która wygaduje te swoje bzdury i nie dostrzega, że ma ideologicznie wyprany mózg, w którym podzieliła sobie wygodnie świat według określonych schematów i nie potrafi dostrzec, że coś tu nie styka. Wygaduje jakieś totalne nonsensy, których nasz – obecnie słynny – grubcio-celebryta (wiem – miało już o nim nie być) słucha, niemal spijając jej z ust, i ten dziennikarzyna nawet nie parsknie śmiechem. Gdyby serio przejmował się losem ofiar pedofilów, to od razu wytknąłby jej, że w takim razie pedofile powinni mieć prawo postępować tak, jak dyktuje im natura nieograniczona patriarchalnym zniewoleniem, czy co tam sobie jeszcze pani Gretkowska wyobraziła.

Ale wydaje się, że pani Gretkowska „żyjąc swobodnie”, nie dostrzega, że wygaduje bzdury. Ona to wszystko mówi szczerze i z przekonaniem. Ona pewnie boi się wyjść z domu i z tego auta, w którym udziela wywiadu, bo może jakiś patriarchalnie zniewolony katolik ją dopadnie i będzie grzebał jej w majtkach albo coś.

Hipokrytą może natomiast być właśnie katolik, który głosząc jedno, robi coś innego. Jak ktoś jednak zauważył: „hipokryzja to hołd, jaki cnocie składa występek”. Jeśli ktoś nazwie mnie, katolika, hipokrytą, to nawet się z nim zgodzę, bo bardzo często nie dorastam do tego, co głoszę. Wstyd mi z tego powodu i dlatego się nie obnoszę z moimi przewinami, co z kolei może wiązać się z posądzeniem mnie o hipokryzję. Nigdy jednak nie czuję się tak swobodnie i tak wolny, gdy zmyję to plugastwo z siebie w spowiedzi (mimo że spowiedzi jako takiej nie cierpię). Pani Gretkowska pewnie dorobiłaby do tego zaraz jakąś ideologię i stwierdziła, że w rzeczywistości łudzę się, bo zniewolił mnie opresyjny Kościół.

Pani Manuela Gretkowska natomiast i jej podobni „żyją swobodnie”, więc pewnie nie mają dylematów, że nie dorastają do jakiegoś ideału. Znając historię niektórych takich ludzi, domyślam się, że nienawiść do Kościoła wynika u nich często z chęci zagłuszenia własnego sumienia, które mimo wszystko, mimo całej tej „swobody” pewnie się u nich odzywa.

Ta wyimaginowana „swoboda” pozwala im na ocenienie tego samego zachowania inaczej, w zależności od tego, kogo oceniają. I to jest właśnie ta moralność Kalego, a nie hipokryzja, bo oni przecież nie mają żadnego stałego punktu odniesienia. Nie wiem, jak pani Gretkowska oceniała czy ocenia np. Romana Polańskiego, ale pamiętam innych lewicowych i liberalnych krytyków, reżyserów, aktorów, dziennikarzy, intelektualistów i tym podobnych „autorytetów”, którzy bronili twórcę „Dziecka Rosemary” przed zarzutami o pedofilię. Jeśliby się okazało, że 100% tych obrońców Polańskiego jednocześnie potępia księży pokazanych w głośnym ostatnio filmie, to wcale bym się nie zdziwił.

„Swobodnie” jednak nie żyje najwidoczniej anonimowy komentator rzeczywistości, który dopisał Polańskiemu tytuł „pedofil” w warszawskiej „Alei gwiazd”. Z pewnością jest on „zniewolony” patriarchalnym Kościołem. Być może mózg przytłoczył mu polski patriotyzm.

Gretkowska i jej podobni „intelektualiści” mają swobodne, wolne mózgi i odgrzewają stare kotlety, jakim jest złudzenie o powrocie do swobody i szczęśliwości człowieka pierwotnego sprzed wieków, i nawet tego nie dostrzegają, jak bardzo są anachroniczni. No cóż, ale w końcu moralność Kalego to moralność człowieka pierwotnego...


wtorek, 21 maja 2019

„Progresywnie” do mroków barbarzyństwa

Vincent Lambert uratowany. Przynajmniej na jakiś czas… Ale nie wiadomo, jak długo niestety. To dobra wiadomość, bo choć na chwilę cywilizacja śmierci przegrała.

Niedawno pisałem, że Jerzy Buzek chyba chlapnął coś, co media prawicowe przeoczyły, a mianowicie, jaki jest plan PO dla Polski: wprowadzanie „oświecenia” stopniowo. „To trzeba robić stopniowo” powinno być na czołówkach wszystkich portali prawicowych, bo wygląda na to, że Buzek zdradził strategię tych lepszych – z miast, z wyższym wykształceniem, rozumnych, którzy teraz zbratali się z postkomuchami, wciągając ich na pokład, zamiast dać zatonąć.

Dlaczego o tym piszę, bo pewien szum wywołała w ostatni łykend wypowiedź Rafała Grupińskiego o tym, że największa partia opozycyjna „nie może wszystkich swoich zamiarów zdradzać Polakom, bo ich pogonią” – jak pisze portal wPolityce. Dotyczy to także tzw. „związków partnerskich”. Oni chcą działać „progresywnie”. Taka to „chrześcijańska demokracja”, taki to „Kościół Łagiewnicki”.

Buzek więc mówi o działaniu „stopniowym”, a Grupiński o „progresywnym”. A to nie oznacza nic innego, jak tylko stopniowe, progresywne oswajanie Polaków z Sodomą i Gomorą, a także z przypadkami podobnymi do przypadku Vincenta Lamberta, czyli z wprowadzaniem do Polski barbarzyństwa i likwidacji tego, czego zlikwidować się nie udało ich partnerom w wyborach – komuchom, a mianowicie: cywilizacji chrześcijańskiej, która oznacza prawdziwą cywilizację europejską, a nie tę atrapę i imitację, jaką różnej maści lewicowcy i liberałowie usiłują budować.


poniedziałek, 20 maja 2019

Hitler patronem współczesnej Europy?

Wygląda na to, że tak. Europa, która odrzuca odwołanie do chrześcijaństwa i Boga, stacza się w coraz większe barbarzyństwo, negując cały swój dorobek, przecząc swemu dziedzictwu, tradycji, kulturze. Coraz bliżej jej do hitlerowskich Niemiec niż do średniowiecznej Civitas Christiana.

Oto w majestacie prawa skazuje się kolejnego człowieka na śmierć, odmawiając podawania mu pożywienia, czyli po prostu zagładzając go na śmierć. Naziści nie mieli litości dla słabych, upośledzonych, reprezentujących inną rasę. Współczesna Europa też nie ma litości dla słabych, starych, schorowanych. Vincent Lambert zostanie zagłodzony tak, jak zagłodzony został np. ojciec Maksymilian Kolbe.

Nie chcę przez to powiedzieć, że Vincent Lambert jest świętym. Być może jest i nawet o tym nie wiemy. Ale skojarzenia nasuwają się same. Ojciec Maksymilian Kolbe został zagłodzony w celi w obozie koncentracyjnym. Vincent Lambert zostanie zagłodzony w szpitalu. Nie wiem, czy wstrzykną mu fenol, jeśli będzie żył za długo czy po prostu spokojnie poczekają, aż umrze. Współczesna barbaria zajmuje coraz większe połacie Europy. Najpierw świat obserwował, jak mordowano dwóch chłopców w Wielkiej Brytanii, teraz będzie obserwować, jak mordują dorosłego człowieka we Francji.


sobota, 18 maja 2019

„Jak pokazać kilku zbirów...”

Czyli ks. Oko o filmie Sekielskich. I chyba wystarczy tego festiwalu „niezależnego” dziennikarza. Jeśli będę coś jeszcze pisał o tej sprawie, to postaram się już nie robić reklamy panu redaktorowi. A czytelników zachęcam do sięgania po niezależne media. Jest jeszcze inny świat poza telewizją publiczną, poza tefałenami i „Gazetą Polską”, poza „złonetem” i „Niezależną”. Radio „Wnet” to jedno z takich mediów.