wtorek, 1 września 2015

Rzym II – Bazylika św. Pawła za Murami

„Wszystkie drogi wiodą do Rzymu”, więc i szlak naszej pielgrzymki musiał nas doprowadzić wcześniej czy później i tutaj. I słusznie, bo oprócz faktu, że jest to historycznie jedno z najważniejszych starożytnych miast na świecie, to na dodatek siedziba papieża, a więc miasto istotne dla każdego katolika. A przy tym znajdujące się tu kościoły zawierają relikwie związane zarówno z pierwszymi apostołami, jak i z samym Chrystusem i Jego Matką. Oczywiście dwa dni w Rzymie to za mało, aby móc tak naprawdę to miasto zobaczyć. To zaledwie możliwość, by coś liznąć. Ale nawet ta niewielka odrobina wystarcza, by wyjechać z Rzymu oszołomionym. 


Zwiedzanie Wiecznego Miasta zaczęliśmy od Bazyliki św. Pawła za Murami. Sama bazylika to właściwie rekonstrukcja, tyle że wcześniejsza niż ta na Monte Cassino – w tym przypadku XIX-wieczna. Oryginalną budowlę strawił przypadkowo zaprószony ogień przy pracach dekarskich, a więc zniszczenia nie były efektem działań wojennych. Dreszcz emocji – oprócz zachwytu tą niezwykłą budowlą – natomiast wywoływał we mnie fakt, że w kościele tym spoczywają doczesne szczątki Apostoła Narodów, człowieka, który z gorliwego prześladowcy chrześcijan stał się jednym z nich – równie żarliwym wyznawcą Chrystusa, ale tym razem gotowym raczej samemu ponieść śmierć niż ją zadawać. Człowiek ten miał bezpośrednią styczność z ludźmi, którzy osobiście znali Jezusa, którzy siadali z Nim do stołu, byli świadkami Jego męki i Jego zmartwychwstania. Już samo uświadomienie sobie tego wszystkiego powala na kolana. 


Znajdujący się na dziedzińcu pomnik św. Pawła zdaje się trafnie oddawać charakter apostoła, ale i też symbolicznie streszczać jego życie – przedstawia go bowiem jako dzierżącego w dłoniach zarówno miecz, jak i księgę. 

Jednym z elementów, który wywołał u mnie i żony zainteresowanie, a nawet wzruszenie był szczegół z mozaiki znajdującej się w absydzie bazyliki: papież Honoriusz III u stóp Chrystusa – malutki jak marny robaczek. 


Tutaj też obejrzeliśmy pierwszą ze Świętych Bram.


2 komentarze:

  1. Dodałabym tu coś, moim zdaniem, istotnego, o czym gdzieś przeczytałam. Otóż wspomniany wyżej papież Honoriusz III zlecił i ufundował to dzieło, na którym się znajduje, czyli ów fresk w absydzie głownej Bazyliki, i zażyczył sobie, aby wlasnie w takiej postaci oddano go na tym fresku - w postaci marnego robaczka, który pragnie tylko uczepić się Bożego palca u Jego stopy, aby być szczęśliwym. Taki wizerunek to był jego pomysł i jego życzenie, i to tym bardziej jest dla mnie wzruszające.

    OdpowiedzUsuń
  2. na marginesie - piękne zdjęcia! pieknie udalo Ci sie oddać barwę szczerego złota z fresku, nie widzialam w internecie zdjęć tak oryginalnie oddających ten kolor

    OdpowiedzUsuń