Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Padwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Padwa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 października 2015

Rzym IV – Najtaniej w Wiecznym Mieście


Kiedy jest się w Rzymie – tak jak w każdym innym popularnym wśród turystów mieście – nie sposób nie natknąć się na ulicznych sprzedawców pamiątek, kartek, okularów przeciwsłonecznych, zabawek czy czegokolwiek, co turysta – lub pielgrzym – mógłby kupić. We Włoszech tacy sprzedawcy, kiedy usłyszą język polski, starają się powiedzieć choć kilka słów w tym języku, by nawiązać przyjacielski kontakt. Pewnie to samo dotyczy innych języków, choć przekonałem się, że próby porozumienia się po angielsku zazwyczaj – choć nie zawsze – są skazane na niepowodzenie.
  

Czasami można natknąć się na coś zabawnego. Tak było i w tym przypadku, kiedy zobaczyliśmy dwa uliczne stoiska w pobliżu Świętych Schodów (Scala Santa) naprzeciwko Bazyliki św. Jana na Lateranie. Od razu było widać, kto stanowi tutaj najpewniejszą i najliczniejszą grupę kupujących. 


Zresztą już na samym początku naszej pielgrzymki – w Padwie – natknęliśmy się na ulicznych sprzedawców, którzy spieszyli w miejsce, gdzie zatrzymywały się autokary turystyczne lub pielgrzymkowe. Na oko wyglądali na emigrantów z Afryki. Oferowali zabawki, które wyciągali z worków i wprawiali je w ruch, gdy tylko pojawili się potencjalni kupcy.


 

piątek, 3 lipca 2015

Św. Antoni – patron frankowiczów


W trakcie naszej pielgrzymki mogliśmy zobaczyć w Padwie jedynie bazylikę św. Antoniego. Na więcej niestety nie starczyło czasu, ale program był tak bogaty, że nie sposób było zobaczyć wszystkiego. Jedynie przelotem mogliśmy rzucić okiem na pozostałe zabytki słynnego miasta.


Samą bazylikę warto zobaczyć oczywiście głównie z powodu grobu św. Antoniego, który zresztą pielgrzymi dotykają przechodząc obok i prosząc o wstawiennictwo. Jednak oprócz słynnego świętego, sam kościół ma istotne znaczenie również dla nas, Polaków, gdyż jest w nim kaplica polska, a nawet groby polskich dostojników i naukowców. Należy bowiem pamiętać, że sama Padwa to stare słynne miasto uniwersyteckie, a studiowali tutaj m.in. tacy Polacy, jak Jan Kochanowski czy Mikołaj Kopernik.


W Bazylice zobaczyć można relikwie świętego (np. fragment krtani, zachowany język – popularny święty był znakomitym kaznodzieją), ale także wspaniałe dzieła sztuki, zarówno średniowieczne freski, jak i rzeźby. Dla mnie było to w zasadzie pierwsze tak bezpośrednie spotkanie z włoską architekturą i sztuką. Do tej pory mogłem tylko o tym przeczytać, zobaczyć reprodukcje, obejrzeć film. Stąd wyraz głupawego zachwytu pewnie nie schodził mi nieustannie z twarzy. I z pewnością nie zszedł do końca podróży.

A co do samego świętego, to dowiedziawszy się o nim nieco więcej, stwierdziłem, że mógłby stać się patronem polskich „frankowiczów”. Gdyby ruch poszkodowanych przez kredyty we frankach szwajcarskich obrał go sobie za patrona, być może jeszcze skuteczniej walczyłby o swoje prawa. A dlaczego? No, cóż… poszukajcie, poczytajcie…