Pokazywanie postów oznaczonych etykietą system. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą system. Pokaż wszystkie posty
piątek, 25 września 2009
Indoktrynacja po amerykańsku, czyli Barack Obama w roli słoneczka narodu (ów?)
Szkoła podstawowa w New Jersey. Ponieważ jakość wideo jest kiepska, warto przeczytać sobie obie piosenki:
Piosenka nr 1
Mm, mmm, mm!
Barack Hussein Obama
He said that all must lend a hand
To make this country strong again
Mmm, mmm, mm!
Barack Hussein Obama
He said we must be fair today
Equal work means equal pay
Mmm, mmm, mm!
Barack Hussein Obama
He said that we must take a stand
To make sure everyone gets a chance
Mmm, mmm, mm!
Barack Hussein Obama
He said red, yellow, black or white
All are equal in his sight
Mmm, mmm, mm!
Barack Hussein Obama
Yes!
Mmm, mmm, mm
Barack Hussein Obama
Piosenka nr 2
Hello, Mr. President we honor you today!
For all your great accomplishments, we all doth say "hooray!"
Hooray, Mr. President! You're number one!
The first black American to lead this great nation!
Hooray, Mr. President we honor your great plans
To make this country's economy number one again!
Hooray Mr. President, we're really proud of you!
And we stand for all Americans under the great Red, White, and Blue!
So continue ---- Mr. President we know you'll do the trick
So here's a hearty hip-hooray ----
Hip, hip hooray!
Hip, hip hooray!
Hip, hip hooray!
Więcej można znaleźć tutaj.
poniedziałek, 6 lipca 2009
Śmierdzące dworce – czyli państwo represyjne?
Być może śmierdzące, obskurne dworce kolejowe mówią nam znacznie więcej o warunkach i państwie, w jakim żyjemy niż się to wydaje. Tak przynajmniej zdaje się sugerować Jarosław Marek Rymkiewicz.
Jest coś zabawnego w fakcie, że kiedy poruszymy jakiś z pozoru błahy temat, nagle zaczynamy niespodziewanie znajdywać jego kontynuację w rozmowach, w książkach, które czytamy, w następujących wkrótce potem zdarzeniach, jakby ktoś, coś chciało nam dopowiedzieć coś jeszcze. Wczoraj napisałem o Dworcu Głównym we Wrocławiu, a dzisiaj przeczytałem w najnowszej książce poety z Milanówka następujący fragment rozmowy z Cezarym Michalskim:
Tutaj wracamy do niemiłego problemu państwowych represji. Otóż ja traktuję jako ciężką represję to, że w piętnastym roku niepodległości muszę jeździć z Milanówka do Warszawy brudnym i cuchnącym pociągiem. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że przez ten cuchnący pociąg państwo polskie okazuje mi swoją pogardę. Jest tak, jakby państwo mówiło: - Masz siedzieć w tym smrodzie, ponieważ zaliczasz się do tubylczej ludności i ten smród to jest właśnie należne ci tutaj miejsce. – Owszem, należę do tubylczej polskiej ludności i jestem z tego bardzo dumny – ale tego to głupie państwo nie jest tutaj w stanie zrozumieć. (...)
(...) więc jeśli chodzi o pociąg Milanówek – Warszawa, to mamy do czynienia z dalszym ciągiem PRL-u. W pociągu i na dworcu ma śmierdzieć, bo to właśnie należy mi się od państwa. To oznacza, że wszystkie miejsca wspólne będące we władaniu państwa nie są własnością obywateli tego państwa. Są przestrzenią represji. Ale kto jest temu winien? Ci obywatele?
(Jarosław Marek Rymkiewicz, Rozmowy polskie w latach 1995-2008, s. 108-110.)
Jest coś zabawnego w fakcie, że kiedy poruszymy jakiś z pozoru błahy temat, nagle zaczynamy niespodziewanie znajdywać jego kontynuację w rozmowach, w książkach, które czytamy, w następujących wkrótce potem zdarzeniach, jakby ktoś, coś chciało nam dopowiedzieć coś jeszcze. Wczoraj napisałem o Dworcu Głównym we Wrocławiu, a dzisiaj przeczytałem w najnowszej książce poety z Milanówka następujący fragment rozmowy z Cezarym Michalskim:
Tutaj wracamy do niemiłego problemu państwowych represji. Otóż ja traktuję jako ciężką represję to, że w piętnastym roku niepodległości muszę jeździć z Milanówka do Warszawy brudnym i cuchnącym pociągiem. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że przez ten cuchnący pociąg państwo polskie okazuje mi swoją pogardę. Jest tak, jakby państwo mówiło: - Masz siedzieć w tym smrodzie, ponieważ zaliczasz się do tubylczej ludności i ten smród to jest właśnie należne ci tutaj miejsce. – Owszem, należę do tubylczej polskiej ludności i jestem z tego bardzo dumny – ale tego to głupie państwo nie jest tutaj w stanie zrozumieć. (...)
(...) więc jeśli chodzi o pociąg Milanówek – Warszawa, to mamy do czynienia z dalszym ciągiem PRL-u. W pociągu i na dworcu ma śmierdzieć, bo to właśnie należy mi się od państwa. To oznacza, że wszystkie miejsca wspólne będące we władaniu państwa nie są własnością obywateli tego państwa. Są przestrzenią represji. Ale kto jest temu winien? Ci obywatele?
(Jarosław Marek Rymkiewicz, Rozmowy polskie w latach 1995-2008, s. 108-110.)
środa, 20 maja 2009
niedziela, 1 marca 2009
Z cyklu: Myszkując po Internecie
System 09 wraca, wolność słowa nie dla każdego oraz smutna rocznica
Okazuje się, że jednak wbrew obawom „System 09” wraca na antenę i cykl programów będzie kontynuowany. Miejmy nadzieję, że tym razem bez przeszkód. Można o tym przeczytać m.in. na stronach „Frondy” w tekście „System 09 od kuchni”. Pora nadawania programu raczej dla nocnych marków, ale od czego w końcu Internet, gdzie kolejne odcinki są dostępne po telewizyjnej emisji.
Żeby jednak nie było zbyt różowo, muszę wspomnieć o aferze związanej z moim miastem, a zwłaszcza z Uniwersytetem Wrocławskim. Wstyd mi, że jestem jego absolwentem. I to nie pierwszy raz. Poprzednia taka okazja do wstydu była związana z 300-leciem tej uczelni, gdy nie wykazano tyle dobrej woli, by przywrócić Wydział Teologiczny, od którego w zasadzie zaczęły się dzieje wrocławskiego ośrodka akademickiego. Tak więc w dalszym ciągu mamy Papieski Wydział Teologiczny jako osobną instytucję. Niestety, oto otrzymujemy kolejny sygnał, że Uniwersytet Wrocławski nie jest otwarty na swobodną wymianę myśli: odwołano konferencję naukową z udziałem osób, których poglądy budzą kontrowersje w mediach głównego nurtu. Wszystko można sprowadzić do hasła: „Antykomuniści precz z uczelni” i tak też zatytułowała swój tekst „Rzeczpospolita”, gdzie więcej na ten temat.
W sobotę minęła kolejna rocznica brutalnego mordu, jakiego dokonano 28 lutego 1944 roku na polskich mieszkańcach Huty Pieniackiej, wsi liczącej sobie wówczas już 250 lat. Polska wieś przestała istnieć wymordowana przez ukraińskich nacjonalistów. Należy o tym przypominać nie po to, by siać nienawiść do naszych wschodnich sąsiadów, ale by budować zdrowe relacje. Nie wyobrażam sobie bowiem tworzenia takich zdrowych związków międzyludzkich, zarówno w życiu osobistym, jak i publicznym, bez wyjawienia prawdy. Kłamstwo to wątły fundament. Wcześniej lub później zacznie się chwiać. O tym tragicznym wydarzeniu sprzed lat pisze Ewa Siemaszko w tekście „Prawdziwa historia ludobójstwa w Hucie Pieniackiej” na stronie „Kresów”. Ostrzegam, że to artykuł dla ludzi o mocnych nerwach.
Okazuje się, że jednak wbrew obawom „System 09” wraca na antenę i cykl programów będzie kontynuowany. Miejmy nadzieję, że tym razem bez przeszkód. Można o tym przeczytać m.in. na stronach „Frondy” w tekście „System 09 od kuchni”. Pora nadawania programu raczej dla nocnych marków, ale od czego w końcu Internet, gdzie kolejne odcinki są dostępne po telewizyjnej emisji.
Żeby jednak nie było zbyt różowo, muszę wspomnieć o aferze związanej z moim miastem, a zwłaszcza z Uniwersytetem Wrocławskim. Wstyd mi, że jestem jego absolwentem. I to nie pierwszy raz. Poprzednia taka okazja do wstydu była związana z 300-leciem tej uczelni, gdy nie wykazano tyle dobrej woli, by przywrócić Wydział Teologiczny, od którego w zasadzie zaczęły się dzieje wrocławskiego ośrodka akademickiego. Tak więc w dalszym ciągu mamy Papieski Wydział Teologiczny jako osobną instytucję. Niestety, oto otrzymujemy kolejny sygnał, że Uniwersytet Wrocławski nie jest otwarty na swobodną wymianę myśli: odwołano konferencję naukową z udziałem osób, których poglądy budzą kontrowersje w mediach głównego nurtu. Wszystko można sprowadzić do hasła: „Antykomuniści precz z uczelni” i tak też zatytułowała swój tekst „Rzeczpospolita”, gdzie więcej na ten temat.
W sobotę minęła kolejna rocznica brutalnego mordu, jakiego dokonano 28 lutego 1944 roku na polskich mieszkańcach Huty Pieniackiej, wsi liczącej sobie wówczas już 250 lat. Polska wieś przestała istnieć wymordowana przez ukraińskich nacjonalistów. Należy o tym przypominać nie po to, by siać nienawiść do naszych wschodnich sąsiadów, ale by budować zdrowe relacje. Nie wyobrażam sobie bowiem tworzenia takich zdrowych związków międzyludzkich, zarówno w życiu osobistym, jak i publicznym, bez wyjawienia prawdy. Kłamstwo to wątły fundament. Wcześniej lub później zacznie się chwiać. O tym tragicznym wydarzeniu sprzed lat pisze Ewa Siemaszko w tekście „Prawdziwa historia ludobójstwa w Hucie Pieniackiej” na stronie „Kresów”. Ostrzegam, że to artykuł dla ludzi o mocnych nerwach.
niedziela, 15 lutego 2009
Z cyklu: Myszkując po Internecie
Równi i równiejsi
Pisząc na temat programu „System 09” wspomniałem o pewnych niepokojących symptomach choroby toczącej życie publiczne w Polsce. Poniżej zamieszczam coś, co jest kolejnym tego przykładem i w zasadzie nie wymaga komentarza. Rzecz sprzed kilku miesięcy, ale jakże charakterystyczna.
Pisząc na temat programu „System 09” wspomniałem o pewnych niepokojących symptomach choroby toczącej życie publiczne w Polsce. Poniżej zamieszczam coś, co jest kolejnym tego przykładem i w zasadzie nie wymaga komentarza. Rzecz sprzed kilku miesięcy, ale jakże charakterystyczna.
piątek, 13 lutego 2009
Z cyklu: Myszkując po Internecie
Powrót półkowników, czyli System kontratakuje
Młodszym, a może niezorientowanym, czytelnikom wyjaśniam od razu, że w tytule nie ma błędu. „Półkownikiem” określano w czasach PRL-u film lub program telewizyjny, który ze względu na swoją nieprawomyślność lądował na półce (stąd jego nazwa), a jego emisję przesuwano ad Calendas Graecas. Gdzieżbym ja przypuszczał, że w czasach wolnej Polski dożyję chwili powrotu półkowników! Choć może nie powinienem się dziwić, bo już takie hece się zdarzały. Wystarczy wspomnieć nie tak dawny przykład filmu Grzegorza Brauna „Plusy dodatnie, plusy ujemne”.
Zdaje się, że mamy oto kolejnego półkownika – serię programów zatytułowanych „System 09”, której miał towarzyszyć również cykl artykułów zamieszczanych na łamach „Rzeczpospolitej”. Wyświetlono pierwszy odcinek i... dalszą emisję przesunięto na marzec. Można podejrzewać, że w marcu dalszej serii nie zobaczymy. Nie będę się na ten bulwersujący temat rozwodził, bo więcej informacji można znaleźć na stronach internetowych „44/Czterdzieści i Cztery” oraz „Frondy”.
Wygląda na to, że to nie jedyny symptom tego, iż dzieje się coś niepokojącego. Wystarczy wymienić kilka ostatnich:
Oto niedawno legenda Solidarności ogłosiła, że należy postawić pomnik nie Ronaldowi Reaganowi, ale raczej zwykłemu sprzedawczykowi, kapuśowi i zdrajcy w jednym.
Oto grupa intelektualistów, z których część zapisała piękną kartę w walce o wolność słowa, opowiedziała się w kuriozalnym liście zatytułowanym „Przeciw kłamstwu” de facto przeciw... wolności słowa właśnie.
Oto pewien naukowiec nie może zrobić habilitacji, bo naraził się antylustracyjnemu lobby.
Młodszym, a może niezorientowanym, czytelnikom wyjaśniam od razu, że w tytule nie ma błędu. „Półkownikiem” określano w czasach PRL-u film lub program telewizyjny, który ze względu na swoją nieprawomyślność lądował na półce (stąd jego nazwa), a jego emisję przesuwano ad Calendas Graecas. Gdzieżbym ja przypuszczał, że w czasach wolnej Polski dożyję chwili powrotu półkowników! Choć może nie powinienem się dziwić, bo już takie hece się zdarzały. Wystarczy wspomnieć nie tak dawny przykład filmu Grzegorza Brauna „Plusy dodatnie, plusy ujemne”.
Zdaje się, że mamy oto kolejnego półkownika – serię programów zatytułowanych „System 09”, której miał towarzyszyć również cykl artykułów zamieszczanych na łamach „Rzeczpospolitej”. Wyświetlono pierwszy odcinek i... dalszą emisję przesunięto na marzec. Można podejrzewać, że w marcu dalszej serii nie zobaczymy. Nie będę się na ten bulwersujący temat rozwodził, bo więcej informacji można znaleźć na stronach internetowych „44/Czterdzieści i Cztery” oraz „Frondy”.
Wygląda na to, że to nie jedyny symptom tego, iż dzieje się coś niepokojącego. Wystarczy wymienić kilka ostatnich:
Oto niedawno legenda Solidarności ogłosiła, że należy postawić pomnik nie Ronaldowi Reaganowi, ale raczej zwykłemu sprzedawczykowi, kapuśowi i zdrajcy w jednym.
Oto grupa intelektualistów, z których część zapisała piękną kartę w walce o wolność słowa, opowiedziała się w kuriozalnym liście zatytułowanym „Przeciw kłamstwu” de facto przeciw... wolności słowa właśnie.
Oto pewien naukowiec nie może zrobić habilitacji, bo naraził się antylustracyjnemu lobby.
Subskrybuj:
Posty (Atom)