Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trump Donald. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trump Donald. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 stycznia 2020

Prezydent Trump broni życia nienarodzonych

Prezydent Trump wziął udział w Marszu dla Życia w Waszyngtonie w ten piątek. Jak widać, słupki sondażowe i protesty ubranych na czarno feministek nie martwią go tak bardzo, by tonować swoje wypowiedzi i ograniczyć swoją aktywność na polu obrony życia nienarodzonych. U nas natomiast króluje jak najbardziej dosłowny zabójczy „kompromis aborcyjny” i obawa niepokojów społecznych.

Fragment przemówienia prezydenta Trumpa z Marszu dla Życia:

„Wszyscy z nas tutaj rozumieją odwieczną prawdę: Każde dziecko jest cennym i świętym darem od Boga. Razem musimy chronić, pielęgnować godność i świętość każdego ludzkiego życia i bronić ich .

Kiedy widzimy obraz dziecka w łonie, dostrzegamy przebłysk majestatu Bożego stworzenia. Kiedy trzymamy nowonarodzone dziecko w naszych rękach, znamy nieskończoną miłość, jaką każde dziecko przynosi rodzinie. Kiedy oglądamy, jak dziecko rośnie, widzimy blask, jaki promieniuje z każdej ludzkiej duszy. Jedno życie zmienia świat (...)”.


Źródło: LifeSiteNews, tłum. własne.


Photo by Irina Murza on Unsplash

czwartek, 23 stycznia 2020

Ameryka opowiada się za życiem, ich prezydent nie pęka

Amerykańscy kongresmani upamiętnili wczoraj rocznicę sprawy „Roe kontra Wade” przemówieniami, w których mówili o tym, że należy zakazać zabijania nienarodzonych dzieci. Nie przebierali w słowach i wprost nazywali sprawę po imieniu. Jeden z kongresmanów wspomniał o „dehumanizacji” istot ludzkich ze względu na ich wiek. Inny podkreślił zdumiewający fakt, jakim jest to, że wbrew osiągnięciom wiedzy medycznej i technologii, to ludobójstwo wciąż nie zostało zakazane. Wiedzy medycznej – bo przecież wiemy zbyt wiele o rozwoju człowieka, by udawać, że nienarodzone dziecko nie jest człowiekiem. Technologii – bo przecież można zobaczyć, czym jest ów „zlepek komórek”, o którym mówią feministki.

Z kolei Donald Trump, jeden z najbardziej „pro-liferskich” prezydentów w dziejach Stanów Zjednoczonych wydał specjalną deklarację, w której ogłosił 22 stycznia „Narodowym Dniem Świętości Życia Ludzkiego”. Podkreślił w niej godność każdej osoby ludzkiej od poczęcia po naturalną śmierć i obiecał działać dalej i nie ustępować w swojej walce z aborcją. Robi to w zasadzie w trakcie rozkręcającej się kampanii wyborczej. Nie pęka, że słupki sondażowe pokażą spadek popularności, nie kluczy.

Czy nasi rodzimi politycy, oprócz Konfederacji, mają taką odwagę, by otwarcie, bez obaw, głosić obronę ludzkiego życia, zwłaszcza życia tych najmniejszych, najbardziej bezbronnych? Niestety nie. Oni się boją gniewu czarnych feministek. Oni się obawiają o spadki w słupkach sondażowych. A tymczasem zegar tyka, wieczność czeka...

Swoją drogą, jestem ciekaw, ile mediów głównego nurtu o tym poinformowało, łącznie z TVPiS.


Photo by Kelly Sikkema on Unsplash

wtorek, 24 września 2019

Wykrzywiona twarz Zoji ekologistki, która spadła z hulajnogi

Media obiegły dzisiaj zdjęcia i film wykrzywionej histerycznie twarzy małej ikony ruchu ekologicznego. A na dodatek dorzucono i jeszcze to przedstawiające jej „zimny wzrok” wlepiony w prezydenta Trumpa, który jej nie zauważył. Ta wykrzywiona twarz nastoletniej dziewczynki świadczy o mizerii i nikczemności całej tej socjotechniki, która wykorzystuje dziecko do swoich celów. Jej histeryczne deklaracje, strajk w postaci niechodzenia do szkoły i cała ta szopka z podróżą jachtem przez ocean świadczy jedynie o tym, za jakich durniów mają nas macherzy od brudnej polityki. Jest też potwierdzeniem, że we współczesnej kulturze nie używa się argumentów racjonalnych, ale próbuje chwycić za gardło emocjami.

To wszystko w gruncie rzeczy przypomina te hulajnogi porozrzucane po mieście – czyli totalną dziecinadę (notabne zastanawiam się, kto na tym zbija kasę – w Heraklionie widziałem podobne (jeśli nie identyczne) hulajnogi do tych, jakie można spotkać we Wrocławiu, założę się, że i w innych miastach krajów europejskich jest podobnie). Epatuje się nas emocjami dziewczynki, która zamiast jeździć po forach międzynarodowych powinna siedzieć w szkole i się uczyć. Gorzej, że chodzenie do szkoły przestaje już gwarantować solidne wykształcenie, jeśli weźmie się pod uwagę, że w niektórych krajach europejskich można z niej wylecieć za stwierdzenie zwykłej zdroworozsądkowej i naukowej prawdy.

I tak, jeśli mediów nie obiegają kretyńskie wypowiedzi jakichś „intelektualnych autorytetów”, to raczy się nas histerią małolaty, którą hołubi się, jakby była Alfą i Omegą, a jest jedynie dzieckiem wykorzystywanym przez dorosłych. Kiedyś dano by jej co najwyżej lizaka albo parę klapsów, dzisiaj zaopatruje się ją w jacht i wysyła na zgromadzenie ONZ, a poważne stacje przepraszają ją za „haniebne słowa” jakiegoś eksperta. Tak to wygląda, za takich idiotów nas mają.