Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 marca 2009

Z cyklu: Myszkując po Internecie

Pieśń błękitnego drzewa

Dzisiaj coś dla ucha, coś dla ducha: „Song of The Blue Tree” polskiego kompozytora i skrzypka Ireneusza Grabowskiego. Kompozycja pochodzi z płyty zespołu Badiane, również zatytułowanej „Song of The Blue Tree”. Utwór z miejsca chwycił mnie za serce, bo przypomniał mi o Irlandii, w której już dawno nie byłem, a którą może kiedyś jeszcze uda mi się objechać dookoła, kończąc podróż, jaką zacząłem wiele lat temu.

piątek, 23 stycznia 2009

„O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa...”

Zawsze myślałem, że w tym wierszu Staffa jest jakiś element poetyckiej przesady, że przecież są piękniejsze rzeczy niż „drzewa w brązie zachodu kute wieczornym promieniem”. A poza tym, cóż jest tak pasjonującego w drzewach? A jednak fotografując tej zimy nagle odkryłem, że zauroczyło mnie właśnie ich piękno, choć niekoniecznie o zachodzie słońca i nie zawsze akurat tych wysokich. Chyba pierwszy raz tak naprawdę zrozumiałem „dendrologiczną” fascynację Jana Polkowskiego, który przecież swój ostatni wydany w drugim obiegu tomik zatytułował nie inaczej jak „Drzewa”.

Jak zwerbalizować ten zachwyt? Jak go wyrazić, opisać? Trudna sprawa. Być może jest to niesamowite bogactwo indywidualnych form: są drzewa dostojne, są tragiczne, są smukłe jak wiotkie panny, są rozpychające się na wszystkie strony jak brutalni wodzowie... Przepych kształtów, wręcz nadmiar tych wszystkich gałęzi, gałązek, gałązeczek... A jeszcze o każdej porze roku ich urok jest inny. I ogołocone z liści nie zawsze są smutne.

Być może jest to ich uparte, powolne wzrastanie, wytrwałe pięcie się w górę? Może ich długowieczność w porównaniu ze znikomością ludzkiego życia? Ciekawe, które z nich tutaj w Breslau, w moim najbliższym sąsiedztwie pamięta, jak w upalny dzień szukał wytchnienia w ich cieniu jakiś Hans albo Klaus albo jak przed gwałtowną letnią ulewą chronił się pod rozłożystym parasolem ich liści jakiś zakochany Gustav ze swoją pięknobrewą Agnes?

A może – jak zwykle zresztą – trzeba wziąć pod uwagę to wszystko razem i coś jeszcze, coś, czego w pełni słowami wyrazić się nie da? Bo i należy też uwzględnić ten cały kulturowy kontekst, przez pryzmat którego patrzymy na nie również w chwilach zachwytu. (A patrzymy?) Drzewo pojawia się wszakże w biblijnej historii upadku człowieka. Drzewo kojarzy się odkupieńczą Męką i Śmiercią. A więc patrząc na drzewo, czy widzę tylko drzewo czy coś jeszcze?

Myślę, że niektóre z nich powinny być pod specjalną ochroną i to nie jedynie z racji sędziwego wieku, ale szczególnego, wyjątkowego ich piękna. Ten uwieczniony na zdjęciu okaz nasuwa mi skojarzenia z dzikim wojownikiem w bojowym szale, z furią rzucającym się na wroga. Niestety ktoś wpadł na pomysł, by ustawić przed nim latarnię próbującą ograniczyć jego nieokiełznaną zdawałoby się ekspresję.