Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty
piątek, 11 marca 2011
czwartek, 24 lutego 2011
wtorek, 1 lutego 2011
sobota, 29 stycznia 2011
piątek, 5 marca 2010
wtorek, 26 stycznia 2010
piątek, 8 stycznia 2010
wtorek, 5 stycznia 2010
piątek, 5 czerwca 2009
czwartek, 23 kwietnia 2009
niedziela, 15 marca 2009
Z cyklu: Myszkując po Internecie
Pieśń błękitnego drzewa
Dzisiaj coś dla ucha, coś dla ducha: „Song of The Blue Tree” polskiego kompozytora i skrzypka Ireneusza Grabowskiego. Kompozycja pochodzi z płyty zespołu Badiane, również zatytułowanej „Song of The Blue Tree”. Utwór z miejsca chwycił mnie za serce, bo przypomniał mi o Irlandii, w której już dawno nie byłem, a którą może kiedyś jeszcze uda mi się objechać dookoła, kończąc podróż, jaką zacząłem wiele lat temu.
Dzisiaj coś dla ucha, coś dla ducha: „Song of The Blue Tree” polskiego kompozytora i skrzypka Ireneusza Grabowskiego. Kompozycja pochodzi z płyty zespołu Badiane, również zatytułowanej „Song of The Blue Tree”. Utwór z miejsca chwycił mnie za serce, bo przypomniał mi o Irlandii, w której już dawno nie byłem, a którą może kiedyś jeszcze uda mi się objechać dookoła, kończąc podróż, jaką zacząłem wiele lat temu.
piątek, 23 stycznia 2009
„O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa...”
Jak zwerbalizować ten zachwyt? Jak go wyrazić, opisać? Trudna sprawa. Być może jest to niesamowite bogactwo indywidualnych form: są drzewa dostojne, są tragiczne, są smukłe jak wiotkie panny, są rozpychające się na wszystkie strony jak brutalni wodzowie... Przepych kształtów, wręcz nadmiar tych wszystkich gałęzi, gałązek, gałązeczek... A jeszcze o każdej porze roku ich urok jest inny. I ogołocone z liści nie zawsze są smutne.
Być może jest to ich uparte, powolne wzrastanie, wytrwałe pięcie się w górę? Może ich długowieczność w porównaniu ze znikomością ludzkiego życia? Ciekawe, które z nich tutaj w Breslau, w moim najbliższym sąsiedztwie pamięta, jak w upalny dzień szukał wytchnienia w ich cieniu jakiś Hans albo Klaus albo jak przed gwałtowną letnią ulewą chronił się pod rozłożystym parasolem ich liści jakiś zakochany Gustav ze swoją pięknobrewą Agnes?
A może – jak zwykle zresztą – trzeba wziąć pod uwagę to wszystko razem i coś jeszcze, coś, czego w pełni słowami wyrazić się nie da? Bo i należy też uwzględnić ten cały kulturowy kontekst, przez pryzmat którego patrzymy na nie również w chwilach zachwytu. (A patrzymy?) Drzewo pojawia się wszakże w biblijnej historii upadku człowieka. Drzewo kojarzy się odkupieńczą Męką i Śmiercią. A więc patrząc na drzewo, czy widzę tylko drzewo czy coś jeszcze?
Myślę, że niektóre z nich powinny być pod specjalną ochroną i to nie jedynie z racji sędziwego wieku, ale szczególnego, wyjątkowego ich piękna. Ten uwieczniony na zdjęciu okaz nasuwa mi skojarzenia z dzikim wojownikiem w bojowym szale, z furią rzucającym się na wroga. Niestety ktoś wpadł na pomysł, by ustawić przed nim latarnię próbującą ograniczyć jego nieokiełznaną zdawałoby się ekspresję.
środa, 21 stycznia 2009
sobota, 10 stycznia 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)



