Polecam wszystkim znakomitą wypowiedź Grzegorza Brauna z
posiedzenia komisji kultury na temat noblistki i projektów uhonorowania jej przez
Sejm. Wypowiedź fachowa, merytoryczna i pokazująca, że krytyka ubóstwiania
Tokarczuk nie jest podyktowana zwykłą niechęcią do lewackiej pisarki. Przy
okazji pani Scheuring Wielgus nie straciła szansy do samozaorania się. A mogła
przecież milczeć lub wygłosić jedynie uwagi techniczne. Naprawdę warto obejrzeć
i posłuchać do samego końca.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nobel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nobel. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 19 grudnia 2019
środa, 11 grudnia 2019
Dlaczego Tokarczuk dostała Nobla, czyli: „How dare you?!”
Najpierw próbowałem wysłuchać odczytu naszej noblistki, ale
ponieważ szybko się znudziłem, postanowiłem przeczytać. To również wymagało ode
mnie dużego samozaparcia. Wykład, jaki wygłosiła pani Olga Tokarczuk przekonał
mnie tylko o tym, że skoro nie mam czasu na wiele książek, które chciałbym
przeczytać, to szkoda mojego czasu na pisarstwo naszej sławy.
Od samego początku tej lektury towarzyszyło mi poczucie
ogromnego banału i świadomość, że skądś to już wszystko znamy. Odczyt Tokarczuk
brzmi po prostu jak dobrze napisane wypracowanie zdolnej uczennicy szkoły
średniej („mundurek” Tokarczuk i to wężowisko na głowie bardzo kojarzy ją z
nastolatką, która jest zbuntowana, ale i grzeczna zarazem). Nie ma w tym
wypracowaniu żadnej odkrywczej myśli, za to sporo z myśli cudzych, które
autorka doprowadziła do banału. Jak na przykład: „Coś, co się wydarza, a nie zostaje opowiedziane, przestaje istnieć i
umiera”. Albo jakże „odkrywcze”: „Fikcja jest zawsze jakimś rodzajem prawdy”
(na dodatek w tekście to zdanie jest wyróżnione).
Różnica między
wypracowaniem nastolatki a Tokarczuk jest może przede wszystkim taka, że
prymusi szkolni zaznaczają w swoich pracach cytaty. Olga Tokarczuk wchłonęła te
cytaty jak gąbka i stały się one częścią jej osobowości. Co gorsza te cytaty
trywializuje tak, że tracą one swą oryginalność. Te powyższe myśli czytaliśmy
przecież już gdzie indziej, ale wówczas brzmiały one odkrywczo i
kontrowersyjnie, tutaj jedynie banalnie. Nawet opowiedziana na samym początku historyjka
o radiu z „zielonym okiem” wydaje się brzmieć bardzo znajomo.
Są tutaj też myśli
mocno wątpliwe, słyszane już setki razy („Piszę fikcję, ale nigdy nie jest to
coś wyssanego z palca. Kiedy piszę, muszę wszystko czuć wewnątrz mnie
samej...”!) lub po prostu nieprawdziwe. Oto na przykład autorka stwierdza: „Coś
jest ze światem nie tak. To poczucie zarezerwowane kiedyś tylko dla
neurotycznych poetów, dziś staje się epidemią nieokreśloności, sączącym się
zewsząd niepokojem”. Trudno chyba o większą bzdurę (ponownie pierwsze zdanie
tego cytatu jest w oryginale wyróżnione). Domyślam się tylko, że kiedy
Chesterton na początku wieku pisał swoje What’s Wrong with the World, to
ten trzeźwo myślący człowiek był takim „neurotycznym poetą”!
Innym przykładem
nonsensów w tym tekście, wytkniętym zresztą Tokarczuk w prześmiewczym
streszczeniu przez jednego z blogerów, są jej dywagacje o gatunkach
literackich. Tego by nie napisał już chyba żaden średnio rozgarnięty polonista,
choć może mogłoby się to przydarzyć mało oczytanej uczennicy szkoły średniej.
Dołóżmy jeszcze głupstwa autorki o tym, jak to wyprawa
Kolumba doprowadziła do zmian klimatycznych, a tym samym do brzemiennych w
skutki wydarzeń historycznych, oraz o tym, jak to jesteśmy częścią jednej,
połączonej ze sobą całości i mamy w zasadzie kompletny obraz – autorka to taka
nasza nieco bardziej „wyrafinowana” wersja Grety Thunberg. Dlatego
stwierdziłem, że możemy spokojnie odrzucić teorie spiskowe, jakoby to jury
nagrody Nobla postanowiło dokopać Polsce, a zwłaszcza PiS-owi. Im się po prostu
spodobało to, co ona pisze, bo ona mówi to samo, co Greta. A i ojcowie synodu
amazońskiego, gdyby zorganizowali go po przyznaniu nagrody Nobla, być może
cytowaliby w swoim dokumencie roboczym albo końcowym Olgę Tokarczuk.
To wszystko świadczy o jednym: Tokarczuk idzie z Duchem
Czasu i dlatego, gdy minie nasza żałosna epoka, nikt jej czytać nie będzie.
Smutne jest jedynie to, że nagroda Nobla nada jej głosowi na jakiś czas wagi
autorytetu i każda bzdura wypowiedziana o Polsce (o jej antysemityzmie i kolonializmie)
będzie słuchana przez świat z nabożnym namaszczeniem. Dlatego też nie będę
skakać z radości – jak niektórzy skądinąd trzeźwo oceniający tę twórczość
prawicowi krytycy – z powodu Nobla dla Tokarczuk. To raczej nieszczęście.
Krótkotrwałe, ale jednak. No i żal tych dzieci, które będą musiały ją
obowiązkowo w szkole czytać.
wtorek, 10 grudnia 2019
Ban od Tokarczuk jako wyróżnienie
Na „tłiterze” ogromna ekscytacja. Kolejni użytkownicy tego
medium chwalą się banem od Tokarczuk. Zabawne jest to, że wielu z nich
twierdzi, że nawet nie zamieścili ani jednego komentarza pod wpisem pisarki.
Takie byłoby to z jej strony (lub administratora jej konta) znajdowanie „punktów
widzenia, które nie są ani widoczne, ani oczywiste”. Lepiej niemiłe sercu głosy
zagłuszyć, zablokować.
Hm... A może ona potem chce je „znaleźć”, gdy już nie będą „ani widoczne, ani oczywiste”?
Subskrybuj:
Posty (Atom)