Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Staff. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Staff. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 maja 2019

Nienasycenie

„(...) Tylko wola zadaje mękę człowiekowi. Ponieważ słudzy moi wyzbyli się swojej woli, by przyoblec się moją, nie czują męki naprawdę przygnębiającej i są nasyceni, gdyż czują mą obecność w swej duszy przez łaskę. Lecz ci, którzy Mnie nie posiadają, nie mogą być nasyceni, choćby posiedli cały świat, gdyż rzeczy stworzone są mniejsze niż człowiek; są bowiem stworzone dla człowieka, nie człowiek dla nich. Nie mogą więc być przez nie nasyceni. Tylko Ja mogę ich nasycić. Przeto ci biedacy, tkwiąc w takiej ślepocie, zawsze są głodni; nigdy się nie mogą nasycić, ciągle pożądają tego, czego nie mogą posiąść, bo nie proszą o to Mnie, który mogę im to dać.

Chcesz wiedzieć, czemu cierpią? Wiesz, jakie miłość zawsze zadaje cierpienie, gdy człowiek traci coś, z czym się utożsamił. Tamci utożsamili się przez miłość z ziemią w różny sposób; stali się ziemią”.

(...)

Teraz widzisz, jak mylą się i z jaką męką idą do piekła, stając się męczennikiem diabła. I cóż ich oślepia? Chmura miłości własnej, leżąca na źrenicy światła wiary. Widziałaś, jak udręczenia i prześladowania świata, skądkolwiek przychodzą, dotykają sługi moje na ciele, nie mącąc ich ducha, gdyż są pojednani z wolą moją; przeto chętnie cierpią dla Mnie.
Słudzy świata trapieni są jednak wewnątrz i zewnątrz, a zwłaszcza wewnątrz, przez strach, aby nie stracić tego, co posiadają, i przez miłość, która każe im pożądać tego, czego nie mogą mieć. Z tych dwóch cierpień wypływają wszystkie inne, których język nie byłby zdolny opowiedzieć. Widzisz więc, że nawet w tym życiu lepszą cząstkę mają sprawiedliwi niż grzesznicy”.


Św. Katarzyna ze Sieny, Dialog o Opatrzności Bożej, tłum. Leopold Staff

czwartek, 18 kwietnia 2019

Kto został zwyciężony?

Przez miłosierdzie Twoje zostaliśmy stworzeni i przez miłosierdzie Twoje na nowo stworzeni w krwi Syna Twojego. Miłosierdzie Twoje zachowuje nas. Miłosierdzie kazało Synowi rozstrzygnąć bój na drzewie krzyża, w tej walce śmierci z życiem, a życia ze śmiercią. Wtedy życie pokonało śmierć grzechu, a śmierć grzechu odebrała życie cielesne nieskalanemu Barankowi. Kto został zwyciężony? Śmierć. Co było tego przyczyną? Miłosierdzie Twoje.

Św. Katarzyna ze Sieny, Dialog o Bożej Opatrzności, tłum. Lepolod Staff.

piątek, 5 kwietnia 2019

Drzewo miłości

Wyobraź sobie koło umieszczone na ziemi, a w środku tego koła wyrastałoby drzewo, który wypuściło z boku złączoną z nim latorośl. Drzewo ciągnie soki z ziemi, zamkniętej obwodem koła, bo gdyby znajdowało się poza ziemią, zginęłoby i nie rodziłoby owoców, dopóki nie będzie zasadzone w ziemi. Teraz wyobraź sobie, że dusza jest drzewem stworzonym dla miłości i mogącym żyć tylko miłością.

Jeśli dusza ta nie ma prawdziwie boskiej doskonałej miłości, nie rodzi owoców życia, lecz śmierci. Trzeba więc, aby korzeń tego drzewa, to jest poryw duszy, tkwił i żywił się w kole prawdziwego poznania siebie. To poznanie siebie jest zjednoczone ze Mną, który nie mam początku ani końca, jak koło, które jest okrągłe i w którym będziesz próżno krążyć tam i z powrotem, a nie znajdziesz, gdzie ono się zaczyna i kończy, a jednak znajdujesz się w nim. To poznanie siebie, i Mnie w sobie, jest i znajduje się na ziemi prawdziwej pokory, która jest tak wielka jak szerokość koła, to jest jak poznanie siebie, a o ile, powtarzam, jest ono w łączności ze Mną. Bez tej łączności ze Mną to poznanie nie byłoby kołem bez początku i końca; miałoby początek, którym jest poznanie siebie, i koniec, którym jest zawstydzenie.

Drzewo miłości żywi się więc pokorą; drzewo to puszcza z boku latorośl prawdziwego rozeznania. Rdzeniem tego drzewa miłości jest cierpliwość, która jest pewnym znakiem mej obecności w duszy i zjednoczenia tej duszy ze Mną.

To drzewo, tak słodko zasadzone, wydaje wonne kwiaty cnoty, o licznych i rozmaitych zapachach. Rodzi owoc łaski w duszy oraz owoc pożytku dla bliźniego według gorliwości, z jaką ten przyjmuje owoce sług moich. Do Mnie wznosi woń chwały i sławy imienia mego, bo Ja jest stworzyłem. Tak osiąga swój cel, a więc Mnie, który jestem życiem wiecznym i nie mogę być odebrany duszy, jeśli ona nie chce.
Wszystkie owoce, które wydaje to drzewo, są zaprawione roztropnością, gdyż są zjednoczone ze sobą, jak ci rzekłem.

Św. Katarzyna ze Sieny, Dialog o Bożej Opatrzności, tłum. Leopold Staff.


wtorek, 24 marca 2009

Zdarzenia: „Obywatel czterech pór roku”


Przylatuje na mój balkon co roku na wiosnę. Wcześniej jakoś, zajęty innymi sprawami, nie zwróciłem na to większej uwagi. Aczkolwiek miałem niejasne wrażenie, że chyba mam często skrzydlatego gościa. W zeszłym roku budził mnie co rano głośnym ćwierkaniem, a potem pojawiał jeszcze po kilka razy w ciągu dnia. Wkrótce zaczął się pokazywać też z panią wróblową i tańczyć, i skakać wokół niej wyraźnie będąc „mad about her”.

Dlaczego wybrał ten balkon? Nie mam zielonego pojęcia. Być może wie coś na ten temat były właściciel tego mieszkania. Gniazda jakoś nie udało mi się wypatrzyć nigdzie w pobliżu. Pewnie jest dobrze ukryte przed kotami. Tej wiosny też przylatuje, ale w ciągu ostatnich paru chłodnych dni zjawia się jakby później i tylko na chwilę.
Kochany wróblu mój, obywatelu
Czterech pór roku i świata całego,
Bywalcze wszystkich dróg, co wzdłuż pól biegą,
I wszech podwórek włóczęgo bez celu!

(...)

„Cierp, cierp, cierp” – ćwierkasz i cierpliwie cierpię.
Leopold Staff „Wróbel”

piątek, 23 stycznia 2009

„O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa...”

Zawsze myślałem, że w tym wierszu Staffa jest jakiś element poetyckiej przesady, że przecież są piękniejsze rzeczy niż „drzewa w brązie zachodu kute wieczornym promieniem”. A poza tym, cóż jest tak pasjonującego w drzewach? A jednak fotografując tej zimy nagle odkryłem, że zauroczyło mnie właśnie ich piękno, choć niekoniecznie o zachodzie słońca i nie zawsze akurat tych wysokich. Chyba pierwszy raz tak naprawdę zrozumiałem „dendrologiczną” fascynację Jana Polkowskiego, który przecież swój ostatni wydany w drugim obiegu tomik zatytułował nie inaczej jak „Drzewa”.

Jak zwerbalizować ten zachwyt? Jak go wyrazić, opisać? Trudna sprawa. Być może jest to niesamowite bogactwo indywidualnych form: są drzewa dostojne, są tragiczne, są smukłe jak wiotkie panny, są rozpychające się na wszystkie strony jak brutalni wodzowie... Przepych kształtów, wręcz nadmiar tych wszystkich gałęzi, gałązek, gałązeczek... A jeszcze o każdej porze roku ich urok jest inny. I ogołocone z liści nie zawsze są smutne.

Być może jest to ich uparte, powolne wzrastanie, wytrwałe pięcie się w górę? Może ich długowieczność w porównaniu ze znikomością ludzkiego życia? Ciekawe, które z nich tutaj w Breslau, w moim najbliższym sąsiedztwie pamięta, jak w upalny dzień szukał wytchnienia w ich cieniu jakiś Hans albo Klaus albo jak przed gwałtowną letnią ulewą chronił się pod rozłożystym parasolem ich liści jakiś zakochany Gustav ze swoją pięknobrewą Agnes?

A może – jak zwykle zresztą – trzeba wziąć pod uwagę to wszystko razem i coś jeszcze, coś, czego w pełni słowami wyrazić się nie da? Bo i należy też uwzględnić ten cały kulturowy kontekst, przez pryzmat którego patrzymy na nie również w chwilach zachwytu. (A patrzymy?) Drzewo pojawia się wszakże w biblijnej historii upadku człowieka. Drzewo kojarzy się odkupieńczą Męką i Śmiercią. A więc patrząc na drzewo, czy widzę tylko drzewo czy coś jeszcze?

Myślę, że niektóre z nich powinny być pod specjalną ochroną i to nie jedynie z racji sędziwego wieku, ale szczególnego, wyjątkowego ich piękna. Ten uwieczniony na zdjęciu okaz nasuwa mi skojarzenia z dzikim wojownikiem w bojowym szale, z furią rzucającym się na wroga. Niestety ktoś wpadł na pomysł, by ustawić przed nim latarnię próbującą ograniczyć jego nieokiełznaną zdawałoby się ekspresję.