Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LifeSiteNews. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LifeSiteNews. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 listopada 2019

Jezuita promuje ohydne bluźnierstwo! Gdzie są jego przełożeni?

Amerykański jezuita o. James Martin, znany także w Polsce, ponownie wywołał zgorszenie. Tym razem zamieścił na Twitterze na pozór niewinny komentarz do piątkowego czytania z Ewangelii: „Dzisiaj Jezus wypędza przekupniów ze świątyni (Łk 19). Uczeni od NT mówią, że było to jedno z głównych wydarzeń, które przyspieszyło Jego egzekucję. Jednak Jezus nie jest zastraszony przez swoich przeciwników. Inna Ewangelia mówi, że gorliwość o dom Jego ojca, pochłania Go. Zauważcie także, że Jezus – kontynuuje duchowny – nigdy nie jest zły ze względu na siebie samego (nawet na krzyżu), ale ze względu na innych (tutaj ze względu na znieważenie domu Ojca przez tych, którzy dążą do zysku). Bądź gorliwy w obronie innych, szczególnie ubogich i marginalizowanych oraz wszystkich tych, którzy są bezbronni”.

Wprawdzie ktoś, kto zna aktywność o. Jamesa Martina SJ, mógłby zawahać się przy „marginalizowanych” i „bezbronnych”, czując, że nie są to tak niewinne określenia, jakby się wydawało, ale autor wpisu bez trudu mógłby się wybronić przed wszelkimi zarzutami o nieprawomyślność. Także ilustracja, którą opatrzył swój komentarz, wywołuje mieszane uczucia – Pan Jezus przedstawiony jest na niej jako młodzieniec z grzywką, w garniturze i podkoszulce, który wywraca stół we współczesnym otoczeniu. I znów – co ostrożniejsi mogą czuć, że coś tutaj nie gra, ale stwierdzić, że ostatecznie jest to zaznaczenie nieprzemijającej wymowy tej sceny z Biblii.

Tymczasem duchowny, który niedawno chwalił się półgodzinnym spotkaniem z ojcem świętym, nie pozostawia wątpliwości, jakie są jego prawdziwe intencje. Podał nazwisko autora tej ilustracji, którym jest Douglas Blanchard. Tu już trudno uwierzyć w przypadek, bowiem obraz pochodzi z bluźnierczego i obrzydliwego cyklu „The Passion of Christ: A Gay Vision”, w którym Zbawiciel jest przedstawiony jako młody homoseksualista, a Trójca Święta jako związek dwóch homoseksualistów, których łączy Duch Święty przedstawiony jako kobieta! Pod pozorem dobra amerykański jezuita sieje zgorszenie i promuje ohydne bluźnierstwo.

Naprawdę trudno, by nie wywołało to zgorszenia i oburzenia. Jest to tak wstrząsające, że czytelnik musi się zapytać: Co robią przełożeni o. Jamesa Martina SJ? Czy są ślepi? Naprawdę tego nie widzą? Dlaczego ten ewidentny bluźnierca i heretyk (bo co do tego nie ma już chyba wątpliwości?) dalej prowadzi swobodnie swoją działalność i wprowadza w błąd łatwowiernych, w tym młodzież? Jak długo jeszcze będzie trwać to zgorszenie?

Ci, którzy mają mocne nerwy, mogą dowiedzieć się więcej na portalu „Life Site News”.


środa, 9 października 2019

Czy Pan Jezus był Bogiem? Co naprawdę powiedział papież Franciszek?

Anglojęzyczne media społecznościowe i nie tylko społecznościowe, zwłaszcza te katolickie, buzują (nie wiem, jak jest w niemieckojęzycznych, francuskojęzycznych itp., itd.). Eugenio Scalfari z „La Repubblica” puścił w świat kolejną wiadomość podważającą ortodoksyjność papieżaFranciszka. Tym razem rzekomo ojciec święty miał zanegować Bóstwo Pana Jezusa, gdy stał się człowiekiem.

Przypomnijmy, że to nie pierwszy taki „news” puszczony w świat przez Scalfariego. Poprzedni dotyczył rzekomego zakwestionowania piekła przez papieża Franciszka. A teraz taka w czasie kontrowersji wokół tzw. synodu amazońskiego i dziwnych obrzędów mu towarzyszących Scalfari wypuszcza w świat jeszcze i tę rzekomą wypowiedź obecnego biskupa Rzymu. Włos się na głowie jeży.

Watykan wydał wprawdzie oświadczenie, ale i ono z kolei budzi wątpliwości dziennikarzy.

Pamiętajmy jednak, że cokolwiek by się działo, bramy piekielne Kościoła nie przemogą. I ostatecznie to do Chrystusa należy zwycięstwo. Zatem: Nie lękajmy się!


czwartek, 1 sierpnia 2019

Kolejne przykłady współczesnej cenzury - Apple usuwa katolicki kanał

Wiem, dzisiaj ważne święto – rocznica wybuchu jednego z najbardziej tragicznych powstań w dziejach Polski – Powstania Warszawskiego i warto o tym pamiętać, a także pomodlić się za tych, którzy wówczas zginęli walcząc o wolną Polskę, do czego zachęca portal PCh24.pl. Jednak nie sposób milczeć, kiedy pojawiają się kolejny przykłady cenzurowania prawicowych czy katolickich mediów, spychania ich do getta i eliminowania ze sfery publicznej. Ci, którzy głoszą rzekomo „tolerancję”, nie mają tolerancji dla wrogów „tolerancji”.

Pisałem już o cenzorskich zapędach YouTube’a i blokadzie filmów i produkcji naszych rodzimych niezależnych telewizji i redakcji. Tym razem przyszła wiadomość z Ameryki, gdzie Apple zablokował publikację wiadomości na swojej platformie katolickiemu portalowi LifeSite. Jak podaje LifeSiteNews, Apple najpierw zaaprobował publikację wiadomości, a potem nagle usunął ze swojej platformy, pod pretekstem „nietolerancji wobec określonej grupy”, kanał tej katolickiej redakcji. Oczywiście nie podał, kim ta „określona grupa” w ogóle jest.

O sprawie z polskich mediów pisze portal PCh24.pl.

To nie pierwszy przykład cenzurowania konserwatywnych i katolickich mediów. Przykładów manipulacji i blokowania treści „nielewomyślnych” jest już tak dużo, że można by na ten temat napisać sporą książkę albo nawet kilka książek. Myślę, że czas, aby media katolickie i konserwatywne zorganizowały się na skalę międzynarodową i podjęły działania w celu stworzenia własnej i niezależnej platformy medialnej, na której będzie można publikować filmy i wiadomości bez cenzury i ingerencji wielkich koncernów, które wspierają lewicę i homobolszewików.


sobota, 22 czerwca 2019

Déjà vu

Współczesna Europa coraz bardziej przypomina coś, co moje pokolenie zna doskonale z czasów komunizmu. Najwidoczniej ta Europa nie odrobiła lekcji z historii. Tak jak nie odrobili lekcji z historii ci, którzy u nas, w Polsce, powinni znać ją z własnego doświadczenia lub przynajmniej z podręczników.


Oto w Szwecji mamy współczesną Zoję komunistkę albo raczej Zoję ekologistkę. Nazywa się tak naprawdę Greta Thunberg i ponoć postępowy świat za nią szaleje. Nawet wygląda z tym warkoczem jak dziewczynka z komunistycznych plakatów propagandowych. Oby więcej takich Zoj czy Gret ekologistek, a będziemy jeździć zaprzęgami konnymi, jak amisze. Nie wiem tylko, co na to konie.

Oto w Szkocji nauczyciel wyrzuca z klasy ucznia, który stwierdza fakt niezaprzeczalny dla każdej istoty rozumnej, a mianowicie, że istnieją tylko dwie płcie. Radzi mu też, aby zachował swoje poglądy dla siebie, bo szkoła jest inkluzywna. Niektórzy mało rozgarnięci mówią: „średniowiecze”, kiedy uważają coś za ciemne, nieoświecone i niepostępowe. Z pewnością kiedyś będzie się mówić „początek XXI wieku” (czy jak tam też określą naszą głupią epokę) na określenie ciemnogrodu i zabobonu i z pewnością nie będzie to wymysł propagandzistów oświecenia, którzy epoce rozwiniętej filozofii, teologii i logiki, jaką było średniowiecze, przypisali coś, z czym ono nie miało żadnego związku. Myślę, że nawet Łysenko przewraca się w grobie.


Na wakacjach, odcinając się od wiadomości i przebywając w kraju, w którym posługują się językiem dla mnie niezrozumiałym, mogłem odpocząć od tych idiotyzmów. Teraz codziennie zalewany jestem kolejnymi niewyobrażalnymi bzdurami. Ja to już skądś znam. I wiem dobrze skąd, a przecież nie należę do jakoś szczególnie inteligentnych. Cywilizacja Zachodu niestety oblewa egzamin z historii. Wystawiona ocena będzie bardzo bolesna. Nie wiem, czy będzie szansa na poprawkę.

poniedziałek, 11 lutego 2019

„Manifest wiary” kardynała Gerharda Müllera

Koniec zeszłego tygodnia przyniósł szczególne wydarzenie, jakim była publikacja „Manifestu wiary” kardynała Gerharda Müllera.

„Manifest wiary” jest ważnym dokumentem wybitnego hierarchy Kościoła katolickiego w tych czasach zamętu, zamętu, który wtargnął także w mury samego Kościoła i do którego przyczynia się wielu samych wysokich dostojników albo słowem i działaniem, albo brakiem potrzebnego działania i słowa. W ostatnich czasach, oprócz pomysłów, by udzielać Komunii św. rozwiedzionym żyjącym w nowych związkach, pojawiły się również takie „oryginalne” propozycje, jak uznanie przez Kościół par jednopłciowych, a nawet błogosławienia takich związków. Jeśli np. w Kościele katolickim w Niemczech nie dojdzie do schizmy, to chyba tylko będziemy to zawdzięczać Opatrzności.

W innych czasach być może nie byłoby w tym tekście nic nadzwyczajnego, bo „Manifest” potwierdza „tylko” ortodoksyjną naukę Kościoła katolickiego. Jednak w dzisiejszych czasach głos niemieckiego hierarchy musi zabrzmieć jak dzwon o czystym głosie – dzwon na trwogę – bo po prostu mówi prawdę. Zdajemy się albowiem żyć w momencie, o którym tak pisał św. Paweł w 2 Liście do Tymoteusza:

Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom.

O „Manifeście wiary” można przeczytać tutaj, a polską wersję tekstu można znaleźć tu (warto przeczytać, bo to jedynie tak naprawdę trzy strony druku.


sobota, 11 sierpnia 2018

Poznańskie tęczowe słowiki – a może by tak do sądu?

W Poznaniu urządzono sobie „happening” dekorując w piątek tramwaje tęczowymi chorągiewkami. Reakcja pasażerów i mieszkańców miasta była tak silna, że tamtejsze MPK zdecydowało się „dekoracje” usunąć. Zresztą sprzeciw wyrazili także, jak się dowiadujemy z doniesień mediów, sami motorniczy.

Pierwsze pytanie jest takie: za czyje pieniądze ten „happening” został urządzony? Czy władze Poznania wyasygnowały pieniądze na takie przystrojenie tramwajów z kieszeni podatnika, czy może sami sponsorzy marszów homoseksualnych zrzucili się na promocję perwersji i zapłacili poznańskiemu MPK za udostępnienie tramwajów.

Jeśli wydano na to pieniądze z kieszeni podatnika, to drugie pytanie brzmi: jakim prawem? Jakim prawem władze Poznania wydają pieniądze podatników na promocję homoseksualizmu? Czy za te pieniądze nie można by na przykład kupić dobrego posiłku jakiemuś bezdomnemu albo może wydać na jednorazową zapomogę jakiemuś bohaterowi z czasów pierwszej „Solidarności”, który boryka się z problemami materialnymi?

Być może organizacje i stowarzyszenia katolickie w Polsce powinny uciec się do środków prawnych, jak to zrobiono w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie organizacja „pro-life” zagroziła wstąpieniem na drogę sądową przeciwko firmie obsługującej połączenia promowe. Tam również BC Ferries udekorowały swoje statki i budynki tęczowymi flagami. Jak widać poznański pomysł nie jest nowy – ktoś nam, białym Murzynom Europy, tutaj go przywiózł.

Organizacja Culture Guard z Kolumbii Brytyjskiej w liście otwartym do BC Ferries stwierdzała: „Flaga dumy [LGBTQ] jest obraźliwa, opresyjna i traumatyczna. (...) Jest to symbol stwarzający podziały, który oznacza żądzę władzy nad innymi grupami – nie jest to symbol inkluzywności! U tych, którzy byli napastowani seksualnie przez członka tej samej płci, wywołuje on przerażające wspomnienia wymuszonego zdarzenia, które może mieć niszczycielskie skutki na ofiarę – szczególnie ofiarę, jaką jest dziecko. Dla tych, którzy są wyznawcami wierzeń religijnych chronionych konstytucyjnie, obraźliwe jest stawanie twarzą w twarz wobec polityki seksualnej głośnego, agresywnego i obelżywego ruchu politycznego, reprezentowanego przez flagę dumy [LGBTQ]”.

Dobrze, że mieszkańcy Poznania zareagowali, że nie pozostali bierni. Ale może by i u nas postawić tamę homoseksualnemu bolszewizmowi wstępując na drogę sądową? Zwłaszcza tam, gdzie pieniądze na promocję ruchów homoseksualnych są wydawane z kieszeni podatnika. Przypuszczam, że dobry prawnik znajdzie odpowiednie paragrafy.

A swoją drogą: Czyż to nie poznańskie „Słowiki” były przed laty w centrum afery pedofilskiej? Gdybym śpiewał w tym chórze, przypuszczam, że tęczowe flagi na poznańskich tramwajach faktycznie musiałyby dla mnie być traumatycznym symbolem i wywoływać wspomnienia, które chciałbym wymazać z pamięci.


czwartek, 18 stycznia 2018

„Seksmisja” po kanadyjsku


Jak się okazuje jedna z najzabawniejszych komedii w historii polskiego kina była nie tylko kpiną z totalitaryzmu, ale też przepowiednią czasów przyszłych, w których już żyjemy. Zapewne też wbrew intencjom samego reżysera. Jesteśmy też świadkami rzeczy, o których się wówczas ani reżyserowi, ani przeciętnym Polakom w siermiężnej komunie nie śniło. Na przykład: jednego z największych obłędów nowego stulecia (aż strach pomyśleć, co będzie dalej) – ideologii „gender”.


Wspomniałem już poprzednio na tym blogu, że Kanada, to kraj, któremu coraz dalej do sielankowego stereotypu o niej, a coraz bliżej do krainy przypominającej najczarniejszą dystopijną wizję.


Cóż jednak począć z tą wiadomością z Quebeku, którą podał portal LifeSiteNews? Śmiać się czy płakać? W latach osiemdziesiątych uznalibyśmy to za tak absurdalne, że nikt nie uwierzyłby, że takie rzeczy będą się dziać na serio. A jednak.


Otóż niejaki/niejaka (niepotrzebne skreślić) „Gabrielle” Bourchard została/został (niepotrzebne skreślić) szefową „największej grupy walczącej o prawa kobiet”. Ten ktoś urodził się jako mężczyzna, a teraz określa się jako „kobieta”. Nie wiem, czy po powrocie ściąga z ulgą perukę i zrzuca damskie ciuszki. W każdym razie taki absurd zaczyna niestety być dla nas powszechnością. Po Wrocławiu też biega coś/ktoś (niepotrzebne skreślić) w damskich szpilkach, co/kto (niepotrzebne skreślić) nieodmiennie kojarzy mi się z koziołkiem, a może satyrem.


Ale to nie koniec całej historii! Żeby było jeszcze zabawniej, część feministek zbuntowała się przeciwko nowej „szefowej”, twierdząc, że „nie może przemawiać w imieniu kobiet, gdyż urodziła się mężczyzną”.


„Szefowa” broni się natomiast twierdząc, że przedtem była/był (niepotrzebne skreślić) ponad „szklanym sufitem”, a teraz jest pod nim, stawszy się częścią „uciskanej grupy”, więc w rzeczywistości lepiej rozumie sytuację kobiet.


Cyrk trwa.

środa, 17 stycznia 2018

Plunąć w twarz Mary Wagner


Chyba nie da się inaczej określić przyznania Orderu św. Grzegorza pani Liliane Ploumen, działaczce pro-aborcyjnej, prowadzącej swą śmiercionośną aktywność na szeroką skalę, jak tylko plunięciem w twarz Mary Wagner.

Tłumaczenia urzędników watykańskich, że to taka „praktyka dyplomatyczna” i że takie wysokie odznaczenia przyznaje się ot tak po prostu – jak długopis z logo firmy – są żałosne.

Zamiast żenujących i najzwyczajniej w świecie śmiesznych kolejnych wyjaśnień, może warto byłoby po prostu przeprosić. Także przeprosić takich ludzi, jak dzielna Kanadyjka, Mary Wagner, która po raz kolejny siedzi w więzieniu, bo nie chce zrezygnować z namawiania kobiet do porzucenia zamiaru zamordowania własnego dziecka.

Jeśli już ktoś powinien dostać Order św. Grzegorza to właśnie ona. Niemal w pojedynkę toczy nierówną walkę z aparatem współczesnej, „oświeconej” opresji stojącej na straży „cywilizacji śmierci”. Notabene Kanada, na pozór kraina lasów, jezior i niedźwiedzi, coraz bardziej przypomina jakąś ponurą dystopijną wizję niż sielankowy, spokojny „kraj pachnący żywicą”.

Może warto więc dołączyć do sygnatariuszy petycji skierowanej do Ojca Świętego o cofnięcie zaszczytu, jakim została obdarzona pani Ploumen, a którą można znaleźć na stronie LifeSiteNews.